"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes

czwartek, 13 grudnia 2018

Udostępnij ten wpis:
Dzień dobry! Pierwsze koty za płoty, nadszedł czas na pierwszą książkę, którą z całego serca chciałabym Ci polecić. Jeśli lubisz powieści z wątkiem miłosnym, ale również z bolesnymi doświadczeniami i przeciwnościami losu - ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie :) 

O książkach Jojo Moyes w ostatnim czasie zrobiło się bardzo głośno. Szczerze powiedziawszy podchodziłam do tej autorki z dużym dystansem, aż do pewnego dnia kiedy koleżanka z pracy opowiedziała mi troszkę o fabule książki "Zanim się pojawiłeś". Właśnie wtedy zapragnęłam ją przeczytać i wiecie co? Nie żałuję ani minuty przy niej spędzonej.

Główną bohaterką jest energiczna, ubierająca się kolorowo i niesamowicie wesoła Luisa, która nagle traci dotychczasową pracę w pobliskiej kawiarni. Ze względu na ciężką sytuację rodzinną musi za wszelką cenę znaleźć nowe zajęcie. W biurze pracy pojawia się oferta nie do odrzucenia, bowiem bogata rodzina szuka opiekunki dla swojego sparaliżowanego syna, który sprzed dwóch laty cudem przeżył wypadek. Oferta na pół roku więc Lou bez zastanowienia przyjmuje posadę. Jeszcze wtedy nie wie, że ta decyzja na zawsze zmieni jej życie.

Will jest zgorzkniałym, aroganckim trzydziestolatkiem, z porażeniem czterokończynowym. Dla wszystkich jest nieuprzejmy, a nawet można powiedzieć, że wredny, mający żal do całego świata, że to spotkało właśnie jego.  Początkowo tej dwójce bardzo trudno jest znaleźć wspólny język, ba! wydaje się to nawet niemożliwe. Ona wiecznie uśmiechnięta, bawiąca się kolorami w formie nietypowych ubrań, niepotrafiąca usiedzieć na miejscu. On odpychający ludzi od siebie, nie znosi pomocy od innych i najchętniej spędzałby dzień na wózku, patrząc w okno.

Pierwsze kilka tygodni pracy tam to prawdziwy koszmar, przez myśli Lou przechodzi nawet rezygnacja, jednak coś pęka. Nagle zaczynają spędzać czasu więcej ze sobą, zaczyna między nimi rozwijać się rozmowa i... pojawia się uczcie, którego jak się później okazuje nic innego nie zastąpi. Jak potoczą się ich dalsze losy? Czy zdecydują się na związek, który tak naprawdę pozostawia bardzo dużo do życzenia? 

Dla Lou największym oparciem jest siostra, która od samego początku wspiera ją w działaniach. Razem wymyślają miejsca, gdzie można pojechać z osobą niepełnosprawną. Niezawodnym przyjacielem okazuje się także Nathan, rehabilitant Willa, który doskonale rozumie sytuację jaka ma miejsce i również pomaga w przygotowaniach wyjazdów, czy ich realizacji. 

Książka naprawdę warta przeczytania. Przez większość książki śmiałam się głośno, bawiłam razem z bohaterami, przeżywałam wszystko razem z nimi. Pod koniec zrobiło się nieco smutno, poleciało nawet kilka łez, ale właśnie o to chodzi w książkach. Wywołują u nas bardzo dużo, różnych emocji. Dlatego kończąc mamy ochotę na jeszcze. Przecież to nie mogło się tak skończyć! - pomyślałam będąc na ostatniej stronie.

Na szczęście to jeszcze nie koniec. Jest ciąg dalszy przygód Lou, którą Wam serdecznie polecam już teraz. Z pewnością napiszę o drugiej części "Kiedy odszedłeś" w kolejnych postach. 

PS. na podstawie książki "zanim się pojawiłeś" powstał film. Musze Wam się przyznać, że nieco mnie rozczarował, ponieważ (co wiadome) nie było pokazanych wszystkich sytuacji, moim zdaniem niesamowicie istotnych. Aczkolwiek emocje po filmie były naprawdę duże i niestety bez chusteczek się nie obeszło :P

3 komentarze

  1. Uwielbiam tę książkę! Widzę, że piszesz o drugiej części - a wiedziałaś, że jest także trzecia? Zapraszam na recenzję do mnie https://niemownie.wordpress.com/2018/08/15/mojesercewdwochswiatach/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja najpierw trafiłam na film, a dopiero odkryłam, że jest on na podstawie książki. A po przeczytaniu książki pokochałam Jojo Moyes!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia