Kiedy wiadomo, że to "ten jedyny"?

21 stycznia 2019

Witajcie po nieco dłuższej przerwie! :) Ostatnio bardzo dużo dzieje się w moim życiu i co w tym wszystkim jest najlepsze? Wszystkie te wydarzenia są niesamowicie pozytywne. Tym sposobem postanowiłam na dobre wrócić na tory blogowania i przychodzę do Was z mnóstwem pomysłów na wpisy, które mam nadzieję w jakimś stopniu okażą się przydatne. Motywem przewodnim będzie oczywiście temat ślubny, który ostatnio stał mi się bardzo bliski. Emocje powoli opadają, a ja mam okazję spojrzeć na to nieco chłodniej. Przez co postaram się Wam cokolwiek doradzić, podpowiedzieć gdy będziecie się przygotowywać do swojego najważniejszego dnia :)

Tematem numer jeden jest oczywiście najważniejsza kwestia, czyli kiedy wiemy, że wybrany przez nas mężczyzna jest tym jedynym? 

Związki bywają różne. Jeden jest piękny, gdzie dwie osoby przeważnie zgadzają się ze sobą i mają wiele ze sobą wspólnego. Bywają także burzliwe, gdzie każdy walczy o swoje racje. Oczywiście słowo "walczy" jest w tym wypadku za bardzo wyolbrzymione, ale zapewne wiecie o co chodzi. Tak jak na tyle wydaje się, że związek numer dwa nie ma racji przetrwania, tak teraz muszę Was wyprowadzić z błędu. Taka walka jest tylko na początku. Dowodem jestem ja wraz z moim już mężem, gdzie na początku chcieliśmy się "pozabijać". Każdy z nas chciał żeby jego było na górze. Przez co nie raz rozstawaliśmy się i po chwili wracaliśmy. Nie powiem, że to jest dobre, bo z perspektywy czasu bardzo dużo zmieniłabym w swoim zachowaniu i zrobiłabym wiele aby tych rozstań w ogóle nie było. Wracaliśmy do siebie, bo mimo różnic nie potrafiliśmy żyć przez siebie. Teraz wydaje mi się, że potrzebowaliśmy tych wszystkich kłótni aby się po prostu dotrzeć. Na dzień dzisiejszy uważam, że te różnice bardzo nas połączyły, co wydaje się niewiarygodne i nie każdy potrafi to zrozumieć. Ja nauczyłam mojego męża otwartości i dzisiaj widzę tego efekty. Kiedyś bardzo cichy, mało mówiący mężczyzna - dzisiaj buzia mu się nie zamyka. Stał się pewniejszy siebie i bardziej romantyczny, za to on postawił mnie do pionu. Nieco opanował moje szaleństwa i pokazał, że zwykły wieczór filmowy z chipsami w ręku jest o wiele lepszy od imprez i dalekich wyjazdów. Nie żebym była jakaś mega rozrywkowa, ale prawda jest taka, że nie lubiłam siedzieć w domu. Teraz mając do wyboru imprezę w klubie, a zwykłe wylegiwanie się pod kocem oglądając serial. Zgadnijcie co wybieram :))

(zdjęcie wykonał w 2015 roku nasz wieloletni przyjaciel, 
który nasz związek zna chyba na wylot i nie jedną książkę mógłby o nas napisać :))

Przychodzi taki moment w życiu, u nas był to moment kiedy zamieszkaliśmy razem, że nie wyobrażaliśmy sobie codzienności bez siebie, tak po prostu. Przyzwyczaiłam się do zasypiania przy nim i budzeniu, do robienia kanapek o czwartej trzydzieści rano i prasowaniu na ostatnią chwilę.  Mój mąż także przyzwyczaił się do moich wygłupów, kiedy bez powodu potrafię włączyć ulubioną piosenkę i tańczyć na środku pokoju. Już wtedy wiedzieliśmy, że jesteśmy dla siebie stworzeni :)

Miłość to zaakceptowanie swoich dziwactw wzajemnie. Najważniejsze to nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy, bo to nic dobrego nie wróży :)

6 komentarzy:

  1. Zamieszkanie razem to najwspanialsza chwila i dopiero wtedy tak naprawdę okazuje się czy osoba, z którą idziesz przez życie to ta odpowiednia i jedyna do końca.
    Szczęścia i cierpliwości w kroczeniu wspólnie przez świat.
    Dziękuję za obserwację, buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dopiero wtedy tak naprawdę się poznajemy, chociaż... chyba do końca życia nie będziemy wiedzieć o drugiej osobie wszystkiego :)

      Dziękujemy bardzo, ściskam :*

      Usuń
  2. :) Fajna z Was para! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękujemy serdecznie :) Chociaż daleko nam do ideałów :D
      Miłego wieczoru! :)

      Usuń
  3. U nas też wspólne zamieszkanie było takim ogromnym przełomem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełna inna rzeczywistość i inne spojrzenie na związek/relację, prawda? :)

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia