"Takie rzeczy tylko z mężem" - Agata Przybyłek

piątek, 22 lutego 2019

Udostępnij ten wpis:
Kochani, dzisiaj przychodzę do Was z książką, do której miałam dwa podejścia. Przyznaję się bez bicia, że za pierwszym razem totalnie nie przypadła mi do gustu. O książce "Takie rzeczy tylko z mężem" dowiedziałam się od mojej koleżanki z pracy, która także jest zapaloną czytelniczką. W przeciwieństwie do mnie nie lubi kryminałów, za to jej czas zajmują książki z gatunku literatura współczesna, a czasami nawet zwykła młodzieżówka. Ja do tego przekonana nie byłam, ale jak już pewnie zauważyliście lubię poznawać nowe "światy". 

Pierwsze podejście skończyło się na samym początku. Z tego co pamiętam przebrnęłam przez dwa bądź trzy rozdziały i zwyczajnie stwierdziłam, że to mega banalna książka, na którą szkoda czasu. No cóź, może miałam zły dzień, może nie zrozumiałam jej głównego przesłania. W końcu główna bohaterka Zuzanna chciała odzyskać uwagę swojego męża. Jak miałam wczuć się w jej sytuację jak wtedy jeszcze nie byłam żoną? :D Tak czy siak, ostatnio robiłam "porządki" na czytniku i znalazłam tego ebooka. Powiedziałam sobie "a co mi szkodzi, spróbuję jeszcze raz". I to była moja najlepsza decyzja od początku roku i nawet nie wiecie jak teraz się z tego cieszę. 

Fabuła książki wydaje się oczywista. Po czterech latach małżeństwa żona czuje się niekochana, pragnie uwagi męża, dla którego ważniejsi są mecze i koledzy. Mają czteroletniego synka Marcela, który wydawać by się mogło utrzymuję te małżeństwo. Pewnego dnia Zuzanna wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Beatką wpadają na pomysł "odzyskania męża". Z tej okazji Zuzka kupuje sobie seksowną bieliznę, planuje randki, które okazują się totalną katastrofą oraz mówi półsłówkami jak bardzo brakuje jej bliskości. 

Natomiast Ludwik jakby grochem o ścianę. Nie widzi problemu, uważa, że jego żona przesadza i że wszystko jest w najlepszym porządku. Jednym uchem mu wlatuje, drugim wylatuje. - W tym momencie nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo mnie wkurzała jego osoba przez całą książkę. Gdybym ja miała takiego męża - skończyłby marnie! 

Na dodatek pojawia się siostra Ludwika, z którą Zuza nie ma zbyt dobrego kontaktu. Na siłę chce sprowadzić do nich swoją córkę, aby w spokoju pojechać z nowym facetem na wakacje. Postawia ich praktycznie przed faktem dokonanym, ponieważ Kasia zjawia się już następnego dnia z walizką zapakowaną na całe trzy miesiące. Nastolatka nie zostaje zbyt dobrze przyjęta we wsi z uwagi na czarne ubrania, glany i ćwieki, które nie symbolizują spokojnej, poukładanej nastolatki. Sąsiedzi nie są zadowoleni i za wszelką cenę będą chcieli uprzykrzyć im życie. Jakby nie było większych problemów! Na drodze Zuzki zostaje postawiony również jej kolega z pracy Marek - przystojny wuefista, który rozstał się ze swoją dziewczyną i tymczasowo z braku swojego kąta zamieszkuje z nimi. 

Totalny galimatias, a w tym wszystkim nieszczęśliwa i samotna Zuzanna nie pragnąca niczego bardziej niż kochającego męża, długiego wyjazdu i bliskości, której tak dawno nie doświadczyła. W walce o męża wpada na masę komicznych pomysłów, które nie jedną z nas na pewno by zaskoczyły. Jakie efekty przyniosą starania? Czy Kasia zaaklimatyzuje się w nowym miejscu i czy wścibscy sąsiedzi ją zaakceptują? :) No i najważniejsze pytanie: Czy przystojny wuefista Marek nie namąci w małżeństwie Zuzanny i Ludwika? Przeczytajcie, a na pewno nie pożałujecie. 

Czytając tę książkę uśmiech nie schodził mi z twarzy. Autorka pokazała wszystkie problemy, z którymi spotykamy się na co dzień. Z przyzwyczajeniem, obowiązkami domowymi, które stają się ważniejsze od bliskości z drugą osobą, o braku akceptacji osób wyróżniających się chociażby ubiorem czy wyznawaną wiarą. Pokazują kryzysy małżeńskie, które wydaje mi się prędzej czy później pojawiają się wszędzie. Do tego jest to przedstawione w sposób zabawny i ciekawy. Moim zdaniem można wyciągnąć kilka wniosków z tej książki i myślę, że właśnie o to chodziło autorce. Idealna książka na spokojny wieczór dla osoby, która ma dosyć kryminalnych zagadek i chce czegoś lekkiego :)


Jest to moje pierwsze spotkanie z Agatą Przybyłek, lecz na pewno nie ostatnie. Na moją półkę ląduje druga część serii, czyli "kobiety wzdychają częściej" i mam nadzieję, że również nie zawiodę się. 
PS. i mam nadzieję, że nie będę w tym przypadku robić kilku podejść :P
PS2. To chyba moja najdłuższa "recenzja" napisana kiedykolwiek. Jednak to prawda, że najlepiej pisze się zaraz po skończeniu książki. Gdy odkładamy to na później dużo ważnych aspektów nam umyka. 

DOBRANOC! :)

4 komentarze

  1. Nie znam, ale tytuł jest dosyć ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdarzyło mi się mieć dwa podejścia do jakieś książki i na koniec okazywała się świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już zapisałam sobie ten tytuł i będę czytać ta książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia