Podsumowanie lutego

piątek, 1 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
Dzień dobry w piąteczek! :)
Czy Wam również luty minął w ekspresowym tempie? U mnie dni mijały strasznie szybko, ani się nie obróciłam i już mamy marzec, który jak czuję będzie najlepszym miesiącem w tym roku! :)

W lutym miałam niesamowicie dużo pracy. Przez ponad trzy tygodnie pracowałam po jedenaście godzin dziennie, co chyba było skutkiem tego, jak szybko minął mi ten miesiąc. Okres chorobowy dał się we znaki (na szczęście póki co moja odporność spisuję się na medal). Nie ukrywam, że przez ilość godzin nadliczbową mogę sobie teraz pozwolić na zakupowe szaleństwo na... NASZĄ PODRÓŻ POŚLUBNĄ ♥. Tak! w końcu zdecydowaliśmy się na miejsce i czas naszej wyprawy, załatwiliśmy wszystkie formalności i z niecierpliwością czekamy na ten dzień. 

Lecimy na Wyspy Kanaryjskie, dokładnie na Gran Canarie, którą wszyscy nam bardzo polecali. Osiem dni błogiego lenistwa i wylegiwania się na słońcu. Czuję, że obydwoje tego potrzebujemy. Jeszcze nigdy nie lecieliśmy tak daleko z biura podróży, dlatego jest to dla mnie trochę stresujące. Jednak wierzę, że jak już będziemy na miejscu wszystko będzie idealnie. Potrzebujemy odpoczynku i zdecydowanie tego czasu dla siebie. Przez dwa miesiące małżeństwa nie mieliśmy zbyt wiele czasu dla siebie i nie nacieszyliśmy się sobą na sto procent. To będzie idealny czas :)

W lutym udało mi się przeczytać zaledwie cztery książki (piąta w połowie, więc nie liczę). Nie jest to zadowalający wynik, ale i tak dobrze biorąc pod uwagę na brak czasu jaki się u mnie pojawił. W marcu obiecuję sobie poprawę, zobaczymy! PS. teraz o wszystkich książkach piszę Wam na bieżąco, jest mi tak o wiele lepiej i bardziej potrafię przelać swoje odczucia tuż po zakończeniu czytania :)


Luty był także miesiącem motywacji dla mnie. Otóż gdy pojawiła się iście wiosenna pogoda wzięłam się porządnie za bieganie. Biegałam już ponad dziesięć razy z koleżanką, która wykazała inicjatywę. Powiem Wam, że czuję się o niebo lepiej. Może nie straciłam zbędnych kilogramów, ale samopoczucie znacznie się poprawiło. Psychicznie już sam fakt, że coś robię dla siebie jest bardzo ważny. A endorfiny, które mam po każdym biegu są czymś niesamowitym. Teraz niestety pogoda się zepsuła, ale myślę o małym zamienniku - rowerku stacjonarnym. Zobaczymy! :)

Jutro lecę na zakupy, trzymajcie kciuki, abym znalazła stój kąpielowy swoich marzeń! :D
MIŁEGO WEEKENDU! :)

2 komentarze

  1. Cztery książki w miesiącu to i tak dobry wynik - po jednej na każdy tydzień. Troszkę zazdroszczę wycieczki, ale jednak nie lubię wylegiwania się na plaży; wolę łazić, zwiedzać, robić zdjęcia. Bawcie się dobrze! Ale najpierw znajdź wymarzony strój kąpielowy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super z tą podróżą! u mnie luty minął bardzo szybko i też bardzo pracowicie i właśnie przez chorobę młodszego dziecka troszkę stresująco, ale mam nadzieję, że marzec będzie już lepszy... i zazdroszczę tej motywującej koleżanki do biegania, ja chciałabym zacząć, ale wciąż najtrudniej zacząć...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia