Nasza podróż poślubna część I
jak się to wszystko zaczęło?

10 kwietnia 2019

Odkąd pamiętam zawsze lubiłam podróżować. Do dzisiaj każda wyprawa, nawet mała wycieczka jest dla mnie czymś ekscytującym i podchodzę do tego bardzo entuzjastycznie. Tak było właśnie z naszą podróżą poślubną. Moja niekończąca się radość, gdy załatwialiśmy wszystkie formalności, a przed samym wyjazdem stres i noc nie przespana. Czym tak naprawdę się denerwowałam? Teraz wydaje mi się to głupie, ale wtedy kompletnie nie wiedziałam jak sobie poradzimy będąc tam na miejscu, w dodatku gdy niekoniecznie władamy językiem angielskim na wyższym poziomie. To była nasza pierwsza wyprawa przez biuro podróży. Dotychczas zawsze po przybyciu na miejsce czekał na nas ktoś z rodziny, a tutaj... zupełnie obcy kraj, ludzie i nikogo znajomego obok. Łatwo nie było, jednak będąc już w pokoju hotelowy biłam się w czoło jak mogłam być taką panikarą. Cóź, panikara to moje czwarte imię wiec nie ma się co dziwić :D

Co prawda po wylądowaniu i odebraniu bagaży nikt z biura podróży na nas nie czekał, tak jak mnie wszyscy zapewniali. Po kilku minutach zorientowaliśmy się, że zaraz przed wejściem jest mała budka z logiem biura, którego tak uparcie wypatrywaliśmy. Tam dowiedzieliśmy się wszystkich szczegółów - do którego autokaru mamy się udać i jak się zameldować w hotelu. Nie było źle! Przemiła obsługa (przystojnych panów!) dodała nam odwagi, a na powitanie dostaliśmy nawet po drinku (chyba było po nas widać zdenerwowanie i chcieli nas rozluźnić!). Najzabawniejsze jest to, że już na parkingu w Katowicach gdzie zostawialiśmy samochód poznaliśmy bardzo fajną parę - starsze małżeństwo, z którymi rozstaliśmy się przed wejściem do terminala odlotów życząc miłej podróży kompletnie nie zdając sobie sprawy, że zmierzamy w tym samym kierunku! Spotkaliśmy się dopiero w autokarze na Gran Canarii rozwożącym po hotelach. Śmiechu było co nie miara, gdy okazało się że mamy ten sam hotel. Od tamtej pory było nam lżej na duszy i poczuliśmy się troszkę pewniej, bowiem pani R. z mężem mają podróże w jednym palcu i po raz szósty jak się później okazało byli na tej wyspie. Przez myśl przeszło mi, że tylko my takie ciecie jesteśmy, ale po tej wycieczce się to odmieni i będziemy przynajmniej dwa razy w roku organizować sobie taki wyjazd. Btw, już jesteśmy w trakcie debat gdzie teraz się wybieramy. Spodobało mi się te całe podróżowanie! :)

Pierwszego dnia wszystko było dla nas nowe. Odnalezienie naszego pokoju zajęło nam pół godziny, prawie spóźniliśmy się na obiad, a po zjedzeniu nie wiedzieliśmy co zrobić z naczyniami, czy mamy odnieść czy kelner to od nas zabierze. Pisząc to śmieje się, ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu. W ogóle wydawało mi się, że wszyscy na nas patrzą - co tak naprawdę było moim chorym wymysłem, bo tam każdy żyje swoim życiem i kompletnie nikt nie zwraca uwagi na osoby trzecie. Zupełnie inne podejście ludzi i serdeczność wywołały we mnie bardzo miłe uczucia. W większości dlatego bardzo mile wspominam tamtejszych mieszkańców i pracowników hotelu, którzy spisali się naprawdę na medal i stanęli na wysokości zadania, aby te osiem dni były dla nas wszystkich czymś wyjątkowym, z czym na co dzień nie mamy styczności. Na początku zapoznaliśmy się z hotelem, pięć razy zabłądziliśmy, a ja dziesięć razy prawie się zabiłam na schodkach prowadzących na 'tarasy'. Żałujcie, że mnie nie widzieliście, niezły był z tego kabaret, a mój mąż prawie posikał się ze śmiechu. 
Na terenie naszego hotelu znajdowały się trzy baseny, oraz przepiękne oczko wodne bogate w małe i większe ryby. Zobaczyłam także kwiaty, których nigdy nie miałam okazji u nas zobaczyć. Chociaż niestety nie wiem jak się nazywają mam je na zdjęciu, ku pamięci :)


Nie odmówiliśmy sobie pierwszych drinków i tutaj wyobraźcie sobie jak nieśmiało zbliżaliśmy się do baru i z jakimi emocjami musieliśmy się bić aby owe drinki zamówić. Komedia, mówię Wam, komedia. Oczywiście z każdym dniem było coraz to lepiej i jestem pewna, że następnym razem nie będziemy tak bardzo wyobcowani :P

Widok z okna mieliśmy taki sobie. Widzieliśmy z daleka ocean, jednak po dwóch dniach stwierdziłam, że lepiej byłoby mieć balkon po drugiej stronie żeby widzieć basen i scenę, na której co wieczór odbywały się występy animatorów. 
Byliśmy tak podekscytowani, że nie chcieliśmy tracić czasu. Po stresującym obiedzie wybraliśmy się na pobliskie wydmy Maspalomas - byłam niesamowicie ciekawa i wiecie co? mogłabym tam spacerować codziennie.
 Niesamowita frajda i radość chodząc po górach z ciepłego piasku, wdychając świeże powietrze w obecności ukochanego męża, który przez cały wyjazd spisywał się na medal. Za każdym razem gdy chciałam włączał aparat i robił zdjęcia bez słowa marudzenia i odmowy, jak to było dotychczas podczas innych wyjazdów. To chyba dowód na to, że mnie kocha mimo moich głupawek, które łapią mnie w najbardziej nieoczekiwanych momentach, albo się po prostu do tego przyzwyczaił :P
 Gorący piasek pod stopami oraz słońce, którego tak bardzo mi brakowało przez ostatnie miesiące. Oderwanie się od rzeczywistości, zapomnienie na chwile o pracy i codziennych obowiązkach. Czy może być coś piękniejszego? :) 
Do tego niesamowite widoki, których nigdy nie da się zapomnieć oraz zdjęcia, które będą pamiątką do końca naszego życia :)

Pierwszy dzień za nami. Na koniec MY, dwa buraki, które  pozdrawiają i zapraszają na drugą część, która już niebawem! :) 


17 komentarzy:

  1. ajjj pozazdrościć takich widoków i słoneczka :) rozumiem ten twój stres, mimo, że często to nic wielkiego i zawsze jakoś się dogadasz to człowiek i tak się denerwuje - często niepotrzebnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie taki diabeł straszny jak go malują, teraz zupełnie inaczej podeszłabym do tej podróży :D Widoki piękne i chociaż my przepłaciliśmy cały wyjazd (teraz wiem, że można o wiele taniej tam pojechać) to i tak było warto, polecam! :)

      Usuń
  2. Ależ mam ochotę gdzieś wyjechać! Czuję to ciepło bijące z Twoich zdjęć.
    Ja pewnie miałabym to samo co Ty, stresowałabym się wszystkim, zwłaszcza zamawianiem drinków hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pakujcie się i ruszajcie w ciepłe kraje! :D już widzę Twoje piękne zdjęcia z tych miejsc zrobione nowym obiektywem :D

      Dobrze, że mój Damian opanował zamawianie do perfekcji i przez praktycznie cały wyjazd to on zamawiał i przynosił mi drinki haha :D

      Usuń
  3. ale rewelka! nie mogę się już doczekać mojej podróży poślubnej :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna sprawa, polecam :D a kiedy się wybieracie? :D

      Usuń
  4. Świetna podróż podróżna, zazdroszczę takich pięknych widoków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego polecam Wyspy Kanaryjskie właśnie dla tych widoków! nawet ja nie zdawałam sobie sprawy, że tam jest tak pięknie :)

      Usuń
  5. Wspaniałe zdjęcia! Takie ciepłe, słoneczne i pełne miłości, aż miło popatrzeć, od razu robi się cieplej na sercu :) Taka podróż to coś pięknego, niesamowitego, tylko pozazdrościć takich widoków! W zasadzie do mojej podróży poślubnej jeszcze sporo czasu (nawet nie wiem kiedy miałabym brać ślub :D ) ale jakby już ta wyjątkowa chwila nadeszła, nie miałabym żadnych wątpliwości dokąd bym chciała jechać. Moje największe marzenie- japonia! :) Cudowny wpis!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo Japonia także wydaje się ciekawa, chociaż mnie ciągnie jeszcze Majorka i Tajlandia :D Na wszystko przyjdzie czas :D A czemu akurat Japonia? :)

      Dziękuję i zapraszam ponownie! :*

      Usuń
  6. Mieliście super wyjazd :)
    Piękna pogoda, piękne zdjęcia, będą super wspomnienia!
    Ja natomiast nie przepadam za wyjazdami z biur podróży. Raz wyjechaliśmy w ten sposób i stwierdziliśmy, że nigdy więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a co się wydarzyło? My oprócz tego, że na lotnisku nikt za bardzo nami nie pokierował i w hotelu musieliśmy się sami zameldować to nie mam zastrzeżeń. Według mnie wszystko było dobrze zorganizowane i przede wszystkim mieliśmy kontakt z rezydentką całodobowy - to poprawiło nasze poczucie bezpieczeństwa :)

      Ja w sumie nie wiem czy odważylibyśmy się jechać gdzieś 'na własną' rękę, chociaż zdaje sobie sprawę, że byłoby o wiele taniej :P

      Usuń
  7. Podróż poślubna jest przepiękna :) Ja byłam na swojej 2 lata temu, ale wspomnienia są i to jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, cudowny czas tylko we dwoje :) A gdzie byliście? :)

      Usuń
  8. Oglądam te piękne zdjęcia, czytam o ciepłych krajach a za oknem deszczowy, zimny i śmierdzący Kraków. I chyba mnie zazdrość zżera :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam teraz dokładnie tak samo :D Tutaj zimno, wietrznie i pochmurno, a wiem, że tam w południe świeci słońce i jest ciepło nie do wytrzymania :D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia