Nasza podroż poślubna część II
Jakim typem podróżnika jesteś?

12 kwietnia 2019

Bardzo dziękuję za moc cudownych słów pod ostatnim postem. Jest mi niezmiernie miło, że tak ciepło przyjęliście mój post - dużo prywatnych zdjęć, wspomnień i ciekawostek. Mam nadzieję, że ten dzisiejszy będzie równie miło Wam się czytało :)

Zaczynamy drugi dzień już nieco pewniej. Śniadanie dodało nam energii i z uśmiechem udaliśmy się na leżaczki. Mój zamysł był taki iż chciałam opalać się stopniowo. Nie spalić się od razu pierwszego dnia, ale też nie przyjechać niczym blada twarz. Jednak słońce chyba się ode mnie odbijało, bo kompletnie nic mnie nie łapało. Za to mój mąż spiekł się niemiłosiernie - co skutkowało szukaniem pobliskiej apteki i ratowanie się sprayem i kremem z aloesu (który w dalszej części wyprawy uratował mi życie!). 

Delektowaliśmy się drinkami, bawiliśmy się razem z animatorami, którzy pojawiali się codziennie o godzinie 11:00 i organizowali różne aktywności. Był aerobik wodny, sudoku, pink-pong i dużo innych ciekawych zabaw. Przede wszystkim była bardzo pozytywna atmosfera, muzyka i uśmiechy ludzi. To był nasz moment relaksu i chwila, aby uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę! :) Tego potrzebowaliśmy i te osiem dni naprawdę bardzo mocno nas do siebie zbliżyło. 

Jeszcze zanim pojechaliśmy obiecałam sobie, że otworzę się na nowe smaki, spróbuję potraw, których nigdy nie miałam okazji tutaj poznać. Nie ukrywam, że obawiałam się tego i gdy przyszło co do czego to nie wiedziałam na co się zdecydować. Postawiłam na sushi, które... niestety nie przypadło mi do gustu. Następne były pierożki wypełnione dosyć dziwnym farszem i z przykrością stwierdziłam, że mam dosyć takich eksperymentów. W końcu chodziłabym ciągle głodna! :P

Po obiedzie spotkaliśmy znajomych, o których pisałam ostatnio i w czasie rozmowy bardzo polecili nam spacer wzdłuż oceanu, aż do małego miasteczka Faro De Maspalomas gdzie mogliśmy podziwiać zabytkową latarnię. Oczywiście długo się nie zastanawialiśmy i czym prędzej ruszyliśmy w daleką podróż - około 7 km :) Po drodze odważyliśmy także zanurzyć się w Oceanie Atlantyckim -gdzie łatwo nie było, bo woda bardzo zimna, a fale nie dawały za wygraną. Jednak udało się z czego byliśmy mega dumni :) 

Zaskoczeniem dla mnie był widok plaży dla samych panów, którzy ani trochę nie wstydzili się swoich atutów. Niektórzy może byliby zniesmaczeni, ale po kilku dniach pobytu na wyspie można dojść do wniosku, że to bardzo tolerancyjna wyspa. Związki homoseksualne są tam akceptowane i nikt nie kryje się z tym po kątach. Nikt nie jest wyzywany, obrażany i mierzony wzrokiem. 

Wieczorem nie czuliśmy nóg, ale byliśmy szczęśliwi. Mąż spieczony na grillowanego kurczaka, jednak uśmiech nie schodził mu z twarzy. Za co go uwielbiam, że w każdej sytuacji potrafi znaleźć pozytywne aspekty i od tamtego momentu droczył się ze mną, że przyjedzie bardziej opalony :D Ja sobie pomyślałam "ja Ci jeszcze pokaże" i.. pokazałam, przedostatniego dnia :D

To był jeden z naszych najaktywniejszych dni, ponieważ jesteśmy raczej z tych "leniwych", którym do szczęścia potrzeba słońca, zimnych napoi, leżaków i dobrego humoru. Lubimy spacerować i zwiedzać, jednak co za dużo to nie zdrowo. Jechaliśmy tam przede wszystkim odpocząć i złapać dystans od pracy i codziennych obowiązków. To był wyjątkowy czas, którego nie przeleżeliśmy tak bardzo, ponieważ zdecydowaliśmy się na wycieczkę objazdową, o której opowiem Wam w następnym poście! :)

A wy, wolicie relaksować się nad basenem czy raczej wykorzystać jak najwięcej czasu na zwiedzaniu? :)

PS. w tym sezonie jest zajawka na flamingi, więc nie mogłam niekupić tego kapelusza :D 

21 komentarzy:

  1. Pozazdrościć! :)
    Ja lubię wędrować i zwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie potrafię leżeć i nic nie robić, w szczególności na słońcu, bo szybko się nudzę. Chociaż nie mówię, że czasem nie mam ochoty poleżeć chwilę i nic nie robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wylegiwanie na słońcu to ja uwielbiam, ale też za długo nie poleżę, bo faktycznie ma co robić wtedy. Czytać ciężko, bo oczy łzawią, a ile można leżeć i nic nie robić :P

      Usuń
  3. Nie lubię siedzieć w miejscu. Jak gdzieś jadę (zazwyczaj w góry) to muszę duuużo chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po górach chętnie bym też pochodziła i powdychała te świeże powietrze :)

      Usuń
  4. Pozazdrościć :) Jak patrzę na twoje zdjęcia to aż mi tak ciepło i przyjemnie :) Ja to lubię i pozwiedzać i relaksować się, ale tak szczerze, kocham wodę i jak wejdę do basenu bardzo ciężko jest mnie z niego wyciągnąć :D całe lato spędzam nad basenami albo jeziorami, to niezaprzeczalnie mój żywioł :D
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to jesteśmy podobne, bo jak weszłam do tego basenu to za nic w świecie nie chciałam z niego wyjść haha, gdyby nie obiad to chyba bym się cała pomarszczyła :D Nad jezioro uwielbiam jeździć, fajna ochłoda w upalny dzień :D

      Usuń
  5. Piękna zdjęcia! No i ta pogoda ;) super ;) Ja pół na pół zarówno lubię zwiedzać ale też chcę mieć troszkę czasu na byczenie się na plaży ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od razu mam ochotę gdzieś wyjechać :D ale trzeba poczekać do wakacji :) ja lubię zwiedzać ale chyba bardziej wolę wypoczywać na plaży :) ooo tak woda i słoneczko :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespełna miesiąc temu wróciliśmy, a znowu chętnie bym uciekła w ciepłe kraje :D Ale teraz w Polce przyszła wiosenna pogoda więc trzeba się cieszyć tym co mamy :D

      Usuń
  7. To musiały być niezapomniane chwile- przyznam szczerze że na urlopie lubię balans między leniwym wylegiwaniem się na leżaku a aktywnym zwiedzaniem...nie ukrywam że budzi się we mnie leniwiec ;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urlop to przede wszystkim odpoczynek więc trzeba się troszkę wyleżeć :D

      Usuń
  8. Takie pyszności pokazujesz a ja na diecie :( Mam za to szczęście czytać Twoje posty w ponure poranki i doskonale poprawiają mi nastrój, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moje 'bazgroły' działają tak pozytywnie na Ciebie! :) Ach, te diety... coś o tym wiem i szczerze mówiąc NIE LUBIĘ ICH :<

      Usuń
  9. Wspaniała podróż poślubna :) Fajnie, że ta wyspa jest tak tolerancyjna :D
    Obserwuję i czekam na następny post :D
    Unpredictabble - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był niezły szok, ale raczej pozytywne mam z tym wspomnienia :)

      Usuń
  10. Ja zdecydowanie jestem typem zwiedzacza! Szkoda mi czasu na leżenie na plaży. Owszem, chętnie wykąpię się w morzu, ale jakoś tak leżenie - nie specjalnie. Znaczy godzinkę maks i potem się nudzę :D
    Kiedyś uwielbiałam to, ale zmieniło mi się.
    Teraz wybieram zazwyczaj taką formę - jadę i co dzień zatrzymuję się gdzieś indziej. Po drodze zwiedzam, oglądam dalej :)
    Mieliście fajną wycieczkę! :) Chętnie przeczytam kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia