Małżeństwo - co zmienia się po ślubie?

Gdy byłam małą dziewczynką, a następnie nastolatką marzyłam o księciu na białym koniu, pięknej, białej rozkloszowanej sukni ślubnej niczym wszystkie księżniczki z Disneya i o życiu w wielkim domku z ogródkiem, dwójką dzieci i psem. Czyż nie każda z nas marzyła o takim życiu dla siebie? Być może nie każda, ale większość takie miała plany na przyszłość.


Niestety czy stety życie bywa przewrotne. Co prawda suknie ślubną miałam taką, jaką sobie wymarzyłam, mam męża, który jest dla mnie księciem w przenośni,bo wiem że drugiego takiego nie ma na tej planecie i pieska, który jest najlepszym przyjacielem, ale na tym koniec, bo... życie to nie bajka. To samo tyczy się małżeństwa. Mam wrażenie, że większość osób (przynajmniej te co miałam okazję poznać) uważa, że świat po ślubie diametralnie się zmieni. Życie będzie usłane płatkami róż jak dzień ślubu, który z pewnością należy do tych wyjątkowych. Przyznaje się bez bicia - mnie także przeszło przez myśl, że teraz będzie tylko lepiej. Otóż nie. Dalej są małe sprzeczki i większe kłótnie. Dalej mieszkamy w naszym mieszkaniu, mamy ten sam samochód, tą samą pracę i znajomych. Nie przybyło nam milionów na koncie i wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi. Kochamy się i kłócimy - tak jak było i przed ślubem. Oprócz tego, że nosimy obrączki, które są naszym symbolem i odczuwamy większą odpowiedzialność za siebie wzajemnie - nie zmieniło się nic. Dalej martwię się gdy mąż wychodzi do pracy. Dalej robię pranie, obiady i pilnuje aby miał czyste ubrania. A mój mąż dalej robi mi kawę rano, przychodzi po mnie do pracy, zabiera na długie spacery i głaszcze po główce, gdy jest mi smutno. 

Ślub to piękne przeżycie, to obietnica przed Panem Bogiem, że od tej pory będziemy wierni sobie, będziemy wspierać się w trudnych i radosnych chwilach. Będziemy się o siebie troszczyć wzajemnie i pewnego dnia na świat przyjdzie dzieciątko, któremu damy życie. Jednak nawet ksiądz podczas ceremonii nie mydli nam oczu. Mówił otwarcie - nie będzie łatwo. Będą chwile słabości,gdy talerze będą latać (na szczęście u nas wszystkie są póki co całe :D ), będzie trzaskanie drzwiami i ciche dni, chociaż tych powinno być najmniej. Grunt to patrzeć wspólnie w tym samym kierunku, jak mówi bardzo popularny cytat. To prawda. Małżeństwo to jedność i dwie osoby muszą chcieć tego samego, aby wyszło z tego coś pięknego. 

Komentarze

  1. Też marzyłam o bajkowym weselu i pięknej sukni, ale w moim przypadku to się nie spełni, bo oboje z narzeczonym zgodziliśmy się, że ślub kościelny to nie dla nas. Będzie szybka ceremonia w USC i niewielka kolacja w restauracji dla gości. A za bajkę robi nasz szczęśliwy związek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub cywilny także może być "bajkowy" :) Liczy się uczucie, które Was łączy, otoczka tego dnia jest na drugim planie :)

      Macie już ustaloną datę, czy to dopiero plany na dalszą przyszłość? :)

      Usuń
  2. Oprócz formalności to tak na prawdę mało się zmienia. Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie a wiele nowych stoi przed nami otworem. Ślub jeszcze przede mną :)

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) Dlatego trochę nie rozumiem ludzi, którzy robią gigantyczne wesela na dwieście osób, zapraszając przy tym dalsze rodziny z którymi nie mają kontaktu. U nas były najbliższe osoby. :)

      Trochę zazdroszczę, z chęcią przeżyłabym ten dzień jeszcze raz :D

      Usuń
  3. Ślub to tylko formalność. Papier i oficjalny związek wobec państwa i według bóstwa, w które wierzycie.
    Po ślubie nie zmienia się nic. Totalnie nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, dlatego zawsze wszystkim powtarzam - nie ważne jest ile osób zaprosicie i jak wielkie wesele zrobicie. Najważniejsze jest uczucie, które Was łączy :)

      Usuń

Prześlij komentarz