Ślub w grudniu... po południu :)

Kiedy rok temu ogłaszaliśmy rodzinie i najbliższym znajomym na kiedy zaplanowaliśmy nasz ślub nikt nie ukrywał zdziwienia. "Jak to ślub zimą? W grudniu? Zwariowaliście!". Zdaje sobie sprawę, że mogło to wywołać zaskoczenie, bo większość par jednak planuje to latem, kiedy pogoda jest piękna, wszędzie zielono, jasno i słonecznie. Jednak grudzień kojarzy się z szarością, zimnem i deszczem. O lekkim śniegu po cichu marzyliśmy, ale niestety - nie udało się. 

A więc dlaczego postanowiliśmy, że nasz najważniejszy dzień będzie w grudniu? Po pierwsze tylko w Święta Bożego Narodzenia nasze rodziny mogą w komplecie przyjechać zza granicy. Wstępnie chcieliśmy w sierpniu, ale (nie)stety nie udałoby się zgrać wszystkich gości. Po drugie moi rodzice ślubowali właśnie w drugi dzień świąt, czyli 26 grudnia, dlatego ta data była tym bardziej bliska memu sercu. A po trzecie obydwoje nie wyobrażaliśmy sobie ślubu i wesela w trzydziestostopniowym upale. Nie dość, że towarzyszą temu niesamowite emocje, to jeszcze upał? O nie! :)


Z organizacją nie było większego problemu. Nie chcieliśmy wielkiego wesela na sto osób. Chcieliśmy skromnie, w najbliższym gronie i tak właśnie było. Znaleźliśmy restauracje na miejscu, bardzo blisko kościoła i przede wszystkim z najlepszym jedzeniem w okolicy. Kameralnie, ale nie ukrywam... zabawa była do białego rana - trudno było skończyć, co było dla nas największym zaskoczeniem. 

Największym problemem był dla mnie fryzjer i kosmetyczka. Przecież wszystkie salony zamknięte, a gdy pisałam do makijażystek prywatnie - nikt nie chciał pracować w święta, co jest dla mnie zrozumiałe. Jednak Święta Bożego Narodzenia to czas spotkań rodzinnych i każdy chce spędzić je z najbliższymi, a nie jeździć po klientach i pracować kilka godzin. Na szczęście moja fryzjerka, która od ponad dwóch lat zajmuje się moimi włosami sama się zaoferowała, że przyjedzie do salonu, aby mnie uczesać. Moja radość była ogromna - w końcu jeden problem z głowy. Z makijażem było ciężko, dlatego postanowiłam, że sama się pomaluję. W końcu trochę znam się na kosmetykach. Skończyło się na tym, że malowałam siebie, mamę, świadkową i bratową. Może kiedyś otworzę własny biznes? :D 

Pogoda była dla nas wymarzona. Chociaż godzinę przed był mały deszcz, tak później było idealnie. Z drugiej strony ja chyba nie jestem zbyt obiektywna, ponieważ było mi tak gorąco z emocji, że nawet w kościele ściągnęłam swoje futerko i stałam w koronkowej sukni. Naprawdę, było mi gorąco. Na drugi dzień podczas rozmów rodzina mojego męża troszkę narzekała, że po wyjściu z kościoła wiało, ale potem podczas wesela już było im wszystko jedno :D Dodatkowo zobaczcie wystrój kościoła. Choinki, stajenka przed nami i światełka dodały tak magicznego klimatu, że nie mogłam się napatrzeć. 


Bardzo miło wspominam ten czas i wiecie co? Nie chciałabym ślubu w innym terminie. Lepszego dnia nie mogliśmy wybrać, a data jest na tyle symboliczna, że... mój mąż, który zazwyczaj zapomina nasze daty - tej nigdy nie ominie :D 

Zastanawiam się czy ktoś jeszcze chciałby ślub w drugi dzień świąt? Zimową porą? :) Osobiście znam kilka par, które właśnie zdecydowały się na ten okres. Ponadto kiedy moi rodzice brali ślub byli ósmą parą właśnie dwudziestego szóstego grudnia. Kiedyś to była bardzo popularna data. W zeszłym roku byliśmy tylko my (oczywiście w parafiach w naszym mieście), co było przynajmniej dla mojej mamy nie lada zaskoczeniem :)

Ach, teraz wspominając ten dzień - chciałabym to przeżyć jeszcze raz ♥

Komentarze

  1. Ja sobie również nie wyobrażam brania ślubu, kiedy za oknem upał. Pot leci po pupie i weź tu w najważniejszy dzień w życiu czuj się komfortowo :D Dla mnie idealną porą roku byłaby chyba wiosna, tak ni to gorąco ni to zimno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna, albo wczesna jesień :D Czasami wrzesień/październik jest taki chłodniejszy, ale słońce przebija się i dodaje uroku. Zawsze podobały mi się sesje zdjęciowe jesienią z tymi liśćmi w tle :)

      Usuń
  2. Moi rodzice brali ślub w styczniu, przy -30 stopniach i metrze śniegu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już hardocorowo :D Wtedy zamiast szpilek mama pewnie miała kozaki haha :D

      Usuń
  3. Uważam, że ceremonię ślubne mają znacznie większy urok właśnie zimą! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ceremonia powinna być wtedy kiedy Wy macie na to ochotę :) a nie kiedy inni biorą bo popularne ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a my zawsze musimy zrobić po swojemu, nawet na przekór innym :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Super, witaj w klubie! :) A którego dokładnie?:D

      Usuń

Prześlij komentarz