Badania prenatalne - dlaczego warto je wykonać?

Jeszcze całkiem niedawno na badania prenatalne były kierowane kobiety powyżej 35 roku życia. Wiązało się to z tym, iż wraz z wiekiem kobiety istnieje większe ryzyko wad wrodzonych. To chyba najgorsza sytuacja w jakiej mogą znaleźć się przyszli rodzice. Jednak nawet młodzi muszą się z tym niestety liczyć. Obecnie badania są refundowane (przynajmniej u mnie w okolicy, więc wydaje mi się, że to stało się bardziej powszednie niż kiedyś). A nawet jeśli nie otrzymacie skierowania, uwierzcie mi, że warto je wykonać chociażby na własny koszt. 

My dostaliśmy skierowanie, umówiliśmy się w klinice na konkretny dzień. Badania te są wykonywane między 11, a 13 tygodniem ciąży dlatego podczas zapisu najlepiej podać datę ostatniej miesiączki jeśli mamy regularne cykle. W innym przypadku datę z ostatniego USG.  Wtedy pani w rejestracji obliczy kiedy takie badanie powinno być wykonane. 

Sposób wykonania nie różni się niczym od rutynowej wizyty u ginekologa. Być może w niektórych przypadkach gdy widoczność jest ograniczona wykonują dopochwowo, ale ja miałam normalnie przez powłoki brzuszne. Dzieciątko wtedy już ma malutkie rączki, nóżki. 

Podczas tego badania najważniejsza jest budowa serca, jego praca i przezierność karkowa, która niektórym spędza sen z powiek, bo gdy wyjdzie ona nieprawidłowa - w większości przypadków konieczna jest dalsza diagnostyka w kierunku wad wrodzonych. Nikomu tego nie życzę, aczkolwiek takie sytuacje również się zdarzają. Pamiętajcie tylko, że to nie koniec świata. Bardzo często jest to jedynie podejrzenie, a dzieciątka rodzą się całkowicie zdrowe. To nie wyrok, to tylko podejrzenia. 


Podczas pierwszego badania prenatalnego dzieciątko jest dokładnie mierzone. Mówią, że data porodu według tego badania jest bardzo często strzałem w dziesiątkę. Powiem Wam w lutym czy u nas się sprawdziło :) 

Badany jest mózg, który ma już dwie półkule, żołądek, nerki, pęcherz moczowy maluszka i przepływy żylne, na których najbardziej się wystraszyłam. W pewnym momencie na ekranie zaczęły pojawiać się niebieskie i czerwone plamy. I oczywiście pierwsze co pomyślałam? "o matko, to na czerwono to pewnie coś nieprawidłowe!". Zrobiło mi się ciepło, a ze strachu nie nie miałam odwagi spytać pani doktor co to oznacza. Nie pomyślałam, że żyły i tętnice muszą oznaczać się kolorami aby je odróżnić. Także, czerwony kolor w tym przypadku to bardzo dobry obraz! :) 

Na samym końcu pani doktor spytała się czy ma powiedzieć co jej się wydaje jeśli chodzi o płeć. Oczywiście mąż był ze mną podczas badania i jednogłośnie stwierdziliśmy, że chcemy. Wtedy usłyszeliśmy, że na 80% dziewczynka. Tak też zostało do dnia dzisiejszego, z czego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie myślcie, że z chłopca nasza radość byłaby mniejsza, o nie. Najważniejsze jest zdrowie, nie płeć. Jednak zawsze moim cichym marzeniem była córeczka i udało się. Mąż do dzisiaj mi powtarza, że on to wiedział od samego początku, a następny będzie syn. Jakby to było takie oczywiste i pewne :D

Oprócz szczegółowego opisu w ramach badania miałam pobieraną krew na tzw. test PAPPA. Jest to dokładniejsza analiza wad wrodzonych na podstawie wieku matki oraz obrazu usg (przezierności kartkowej). Odbiór wyników jest zazwyczaj po dwóch tygodniach. 

Dwa i pół tygodnia temu byliśmy na drugim tzw. połówkowym badaniu, gdzie dzieciątko jest już dużo większe i bardziej ruchliwe. Wszystko rozwija się prawidłowo, to najważniejsze. Nasza Malutka miała wtedy 405 gram, a dzisiaj już prawie 600 :D Płeć potwierdzona, wszystkie narządy dokładnie obejrzane. Pozostało tylko się cieszyć :) 

Trzecie badanie prenatalne nie jest już obowiązkowe (zresztą, żadne z nich nie jest). Nie jest także refundowane i nie każda para się na nie wybiera. My stwierdziliśmy, że pójdziemy. Wtedy chyba będą mierzone wody płodowe, co wydaje mi się też ważnym elementem. Może stan łożyska i macicy. Jeszcze nie wiem, ale zapisaliśmy się. Koszt u nas to dwieście złotych. Dla własnego spokoju myślę, że warto je wykonać. 

Może zabrzmi to niefajnie, ale gdy para decyduje się na dziecko, musi liczyć się z dużymi kosztami. Gdy chodzimy prywatnie do ginekologa - za wszystkie badania laboratoryjne płacimy. Wyprawka, łóżeczko, wózek to podstawa, a ceny nie są wcale niskie. O suplementacji już nie wspominam, bo to chyba kosztuje najwięcej, ale o tym kiedy indziej, bo zauważyła, że to dosyć drażliwy temat dla niektórych :)

Komentarze

  1. My nie robiliśmy badań prenatalnych, moja ginekolog nie kierowała mnie na nie dlatego, że wszystko w badaniach wychodziło ok :)
    Ale teraz pewnie bym je wykonała.
    Odnośnie wyprawki - moja rada - nie kupujcie wszystkiego nowego, to bez sensu. Dziecko wyrasta w takim tempie, że stracicie setki jak nie tysiące na nowe rzeczy. Ubranka, wózek, fotelik, łóżeczko, ciuszki - kupujcie używane. Jest o wiele taniej i wielokrotnie to wszystko wygląda jak nowe. A zaoszczędzone pieniądze poświęćcie na fajną sesję zdjęciową z dzieckiem, jakieś warsztaty, może zajęcia ruchowe i ogólnorozwojowe dla maluszka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz